szkocja-cz-2W każdym razie zawody, które początkowo były czymś w rodzaju procedurą rekrutacyjną do armii z czasem stały się zabawą, ludowym festynem, chodź element rywalizacji między klanami lub wioskami jest w nim nadal bardzo ważny. Przerzucanie ciężarkiem ponad poprzeczką i przeciąganie liny to kolejne dyscypliny zarezerwowane dla siłaczy, ale są też konkursy w których liczy się szybkość i sprawność. Nie mniej emocjonująca rywalizacja miedzy dudziarzami. Tradycyjne dudy składają się z worka z koziej lub owczej skóry, drewnianych piszczałek oraz z mieszka, którym wdmuchuje się do worka powietrze.

Aby zostać uznanym za wirtuoza gry na tym instrumencie trzeba umieć wygrać bezbłędnie co najmniej 300 marszów klanowych i tak zwanych lamentów, do tego dziesiątki a może i setki skocznych lirów i spermacjów do tańca. Bodaj najtrudniejsze jest utrzymanie stałego ciśnienia w worku przez odpowiedni rytm oddechów i nacisków łokciem na worek. Właściwa melodia wygrywana jest na piszczałce zwanej przebierką.

Charakterystyczny wibrujący dźwięk w tle wychodzi z piszczałek burdonowych. Powietrze uchodzi z worka przez wszystkie piszczałki, tym trudniejsza jest koordynacja z ruchami palców na bocznych otworach przebierki i łokcia na mieszku. Wbrew powszechnemu mniemaniu dudy nie są wynalazkiem Skrodzkim. Zanim trafiły do Highlands na instrumentach o podobnej konstrukcji grali azjatyccy i północnoafrykańscy pasterze. Do europy przywieźli je rzymianie, jednak ich brzmienie przypadło do gustu przede wszystkim wysp brytyjskich, a najbardziej ich północnej części. Równie ważna częścią Highlands Games co rywalizacja sportowa jest to co dzieje się na trybunach.